Zgromadzili się dzisiaj nauczyciele, pracownicy obsługi, obecni uczniowie i absolwenci kilkudziesięciu roczników, bo Księże Stanisławie, w życiu każdego z nas byłeś i jesteś ważną Osobą, każdy Ci coś zawdzięcza.
Czcigodny Księże Prałacie!
Dziękujemy Ci za to, że przez dziesiątki lat katechizowałeś dzieci i młodzież, przygotowywałeś do przyjęcia sakramentów świętych, tak prosto i pięknie mówiłeś o Bogu, o trudnych teologicznych treściach i o wartościach, którymi powinniśmy kierować się w życiu.
Byłeś życzliwym, ale i wymagającym katechetą. Najwięcej jednak wymagałeś od Siebie i dlatego byłeś taki prawdziwy, autentyczny i szczery. Szanowałeś każdego nauczyciela i każdego ucznia. Garnęły się do Ciebie przedszkolaki, ale i chętnie rozmawiali starsi uczniowie, bo czuli, że ich rozumiesz.
Z utęsknieniem czekali na katechezę z Tobą i to nie tylko na tę ostatnią w roku szkolnym, kiedy całą klasę zapraszałeś na lody, ale dlatego, że były to bardzo ciekawe lekcje. Z niecierpliwością Twojej wizyty oczekiwały przedszkolaki i to nie tylko dlatego, że przynosiłeś im cukierki, ale dlatego, że umiałeś pochylić się nad każdym z nich.
Dziękujemy za wierność powołaniu i piękne świadectwo prawdziwego kapłańskiego życia, przy którym zrodziło się także powołanie do kapłaństwa mojego syna oraz absolwentów naszego gimnazjum.
Dziękujemy za wspieranie naszych działań wychowawczych i akcji charytatywnych, za życzliwość długie rozmowy, nieraz o sprawach bardzo trudnych, za Twoją punktualność, takt i niezwykle wysoką kulturę osobistą w kontaktach z ludźmi, za to, że zawsze Księże Prałacie mogliśmy na Ciebie liczyć.
Swoim postępowaniem uczyłeś nas, że słowo ma wielką moc, że wartość także mają: cisza, milczenie, skromność i pokora.
Księże Prałacie, będzie nam brakowało Twojej obecności na szkolnych uroczystościach, obiektywnych recenzji naszych działań, dobrych rad, uśmiechu, ciepła, serdeczności, podniesionej w geście błogosławieństwa ręki na powitanie i pożegnanie oraz …wedlowskich śliwek w czekoladzie.
Ufamy, jak pisał Twój ulubiony poeta ks. Jan Twardowski, że ,, odszedłeś na zawsze, by stale być blisko”, że razem ze Sługą Bożym Kardynałem Stefanem Wyszyńskim będziecie teraz już z domu Ojca wspierać nas duchowo. Wdzięczni za wszystko, zapewniamy o naszej modlitwie.
Bóg zapłać!